poniedziałek, 29 czerwca 2015

Cześć! Bardzo dawno mnie tu nie było i już zapewnie nikt mnie nie czyta.. ale z racji tego, że właśnie mam najdłuższe wakacje w swoim życiu, a obecnie leniuchuję w domu- postanowiłam coś napisać.
Skończyłam liceum. Dziwne uczucie. Muszę się przyzwyczaić do tego, że od następnego roku szkolnego nie będę widywać już tych samych twarzy, ludzi, do których przez te 3 lata, szczerze mówiąc, bardzo się przyzwyczaiłam. Poznałam prawie każdego z osobna, przyzwyczaiłam się do ich zachowania, do ich obecności 5 razy w tygodniu. W szkole bywało różnie, czasami lepiej, czasami gorzej.. ale będę tęsknić i mówię to całkowicie poważnie :) Cóż tak bywa, czas zamknąć jakiś rozdział w swoim życiu i otworzyć się na coś nowego. Przede mną studia, ale póki co jutrzejsze wyniki matur.. stresuję się już od czwartku. Bardzo to przeżywam, mam nadzieję, że jutro po odebraniu ich wszystko ze mnie spłynie, zejdzie i będę w miarę, serio-z naciskiem na W MIARĘ, zadowolona.A co najważniejsze- ZDAM :D
Czasami aż trudno mi samej uwierzyć, że już i liceum i egzamin dojrzałości mam za sobą. Pierwszych 5 miesięcy 2015 roku były ciężkimi miesiącami. Ale w końcu udało się przez to przebrnąć, mimo wielkiego stresu, który okazał się naprawdę zbyteczny.
Teraz tylko wypoczynek. Potrzebowałam chwili spokoju, czasu dla siebie, tej błogości kiedy nie muszę przejmować się następnym dniem. Pogoda nie rozpieszcza, ale jakoś to będzie. Fajnie byłoby też gdzieś wyjechać, ale na razie z Maćkiem tylko planujemy.. :) Łapiemy chwile razem i jest naprawdę bardzo fajnie.
Cieszę się, że w końcu mamy więcej czasu tylko dla siebie. 

sobota, 6 lipca 2013

..

Cześć piękne! Długo zeszło zanim zebrałam się do napisania tego posta, ale cóż, sama nie wiem.. szkoła, szkoła i jeszcze raz szkoła. Ostatnie sprawdziany, podciągnięcia, poprawki... Jednym zdaniem- brak czasu na cokolwiek innego. Na szczęście wszystko poszło w miarę po mojej myśli i szczęśliwie zakończyłam pierwszą klasę LO. Niedawno było zakończenie roku, a nim się zdążyłam zorientować, tydzień wakacji już za Nami! Jejku jak to szybko zleciało :) Ale jest tak bardzo pozytywnie! Zbieram same dobre wspomnienia, smakuje czegoś nowego, otwieram się na ludzi, na nowe znajomości. Oby tak dalej, Elis. Wszystko pięknie, pogoda nawet dopisuje, chociaż wkurzają mnie wieczorne burze, których tak bardzo się boję. Poza tym jest parę spraw, które mnie trapią, ale mimo wszystko pierwszy tydzień wakacji jak najbardziej na TAK. A jak u Was? Wyjeżdżacie gdzieś :)? Ja niestety w tym roku jestem skazana na dwumiesięczny spontan, ale właściwie nie narzekam. Ogniska, imprezy, jakieś wypady, rowerki, opalanko.. To jest to na co czekałam od września, hahah! Przydałoby się jeszcze zarobić trochę grosza i jechać na duże zakupy! Bo jak na razie to więcej tracę, niż zyskuję :D No nic, zbieram się z Internetu i lecę na dwór cieszyć się pogodą. Buziaczki!






sobota, 20 kwietnia 2013




Cześć!!! :) Dzisiaj bardzo leniwa sobota, ale właściwie nawet mi to odpowiada. Wspominałam w poprzednim wpisie, że czekają mnie zmiany. Cóż, chyba bardzo potrzebowałam coś zmienić w swoim wyglądzie. Padło na włosy. Drogą dość ograniczonego wyboru koloru, kupiłam szamponetki o odcieniu "Kasztan". W życiu nie wpadłabym na to, że kasztanowy to kolor podchodzący pod rudy, bo na opakowaniu włosy kobiety wyglądały na dość ciemne! Liczyłam na brąz, jednak nie narzekam zbytnio, bo nie ma tragedii, a mała chwilowa zmiana jeszcze nikomu nie zaszkodziła..:) A jak tam u Was?
Ja wczoraj spędziłam miły dzień w studiu PAX na próbie przed koncertem zespołu Feedback. Chłopaki grają wspaniale, a Marty głos....CUDO!! Bardzo żałuję, że nie mogłam być na ich koncercie! Czuję, że byłoby to 40 minut rozkoszy dla moich uszu :) Później, razem ze znajomymi, posiedzieliśmy trochę w McDonaldzie i na basenie. A na koniec małe, szybkie zakupki  i w końcu dom.Wieczorem z nudów wzięłam się za pichcenie. Warzywa już od długiego czasu czekały w lodówce aż ktoś się nimi zainteresuje. Jakoś nie mogłam się przełamać, żeby zrobić tę sałatkę, a chodziła za mną przez cały tydzień! No i w końcu chwila wolnego pozwoliła mi się za nią wziąć :) Była tak smaczna, że rozeszła się w niecałe 15 minut a rodzice stwierdzili, że mogę robić ją częściej, haha :P




A teraz uciekam do moich ćwiczeń na brzuszek!! Pozdrawiam :)






wtorek, 16 kwietnia 2013

Miły i leniwy dzień. W szkole zaskoczyło nas jedynie czytanie ze zrozumieniem z j.polskiego, a reszta lekcji przebiegła "bezproblemowo" :D Od jutra zaczynam pięciodniowy weekend, z racji tego, że moje dziabączki wyjeżdżają na wycieczkę. Wszystko byłoby pięknie, gdyby nie fakt, że czeka mnie do ogarnięcia mapa świata i stolice. Nienawidzę takich pamięciówek.. Ale dam radę! :) Wrzucam Wam zdjęcia z ostatniej sesji, która niestety nie wyszła tak, jak tego oczekiwałam. A jutro zmiany, zmiany.. Chyba!











niedziela, 14 kwietnia 2013


Wcinam lody i siedzę nad angielskim. Muszę ogarnąć jakąś ustną prezentację o bezdomności.. Pewnie i tak ze stresu połowy pozapominam, ale who cares. Grunt że w ogóle do tego przysiadłam.
Jak ja nie lubię niedziel. Każda jest taka sama. Albo umieram w łóżku z powodu bólu głowy i ogólnego rozbicia, albo uczę się, odrabiam lekcje i jem. Na szczęście pociesza mnie fakt, że tylko 2 dni do szkoły i potem trochę wolnego. Pogoda nawet ok, to kompletnie nie czas na narzekanie na nią. Bardzo się cieszę, że w końcu nie ma śniegu i mrozu. Te ujemne temperatury i ogólnie długa zima bardzo niekorzystnie na mnie wpłynęły. Nie cierpię zimna!! Marzę już o lecie... :)
Mam ochotę na rolki. Chyba wyciągnę je dziś z piwnicy i chodź trochę sobie pojeżdżę. Po ostatnim tygodniu całkowitego zaniedbania swoich planów dotyczących zrzucenia kilku kilogramów mam okropne wyrzuty sumienia. To chyba jednak prawda, że nasze ciało potrafi więcej, niż podpowiada nam to nasz umysł. Czuję, że moja silna wola zrobiła sobie urlop. A to pech.
Czekam na okres jak na zbawienie. Nie wiem czy powinnam tu o tym pisać, ale skoro to mój blog, to chyba mogę pisać o czymkolwiek co nawinie mi się na myśl, prawda? Jak nigdy na niego czekam. Czuję się taka obolała i napuchnięta. Poza tym targają mną różne dziwne stany emocjonalne i mam ochotę ciągle jeść. Ale chyba nie denerwuję się aż tak, jak ostatnim razem. Nie wiem czy to dobrze, czy źle, bo w sumie czasami fajnie jest sobie pokrzyczeć bez większego powodu.
Prezentacja z angielskiego leży sobie niedokończona na biurku i zerka na mnie trochę. A mi się wcale nie chcę na niej skupiać. Niedziela powinna być dniem odpoczynku i relaksu, a nie siedzenia przed książkami!! Czy pisałam już jak bardzo pragnę wakacji? Ach tak.
 Mama właśnie powiedziała, że babcia upiekła jakieś ciasto z wiśniami. Fajnie.Czemu zawsze jak mam zamiar się odchudzać, to wszyscy są przeciwko mnie i robią smaczne, wysokokaloryczne rzeczy do jedzenia? :(
Idę odrobić angielski.

czwartek, 22 listopada 2012

Pięknie jest nie mieć lekcji. A właściwie mieć 3, ale na nie nie iść.. :-) kocham takie dni, takie poranki, kiedy nie muszę się niczym przejmować!! Wstałam trochę po ósmej, wykąpałam się i zrobiłam śniadanko. I siedzę sobie w ciepłych dresikach z słuchawkami na uszach i ulubionymi piosenkami. Od wczoraj jest tak smutno.. Tak bardzo tęsknie za tym wszystkim!! Wszystko przelatuje przed oczyma, a to już rok jakby nie patrzeć. Dalej nie może tak być :( nie znoszę chwil, kiedy coś we mnie pęka i wszystko wraca jak bumerang!!
Chyba zapuszczę sobie zaraz GossipGirl, dość dawno tego nie oglądałam, a mam akurat taki kaprys. Na 13 do lekarza. Tak bardzooooo mi się nie chcę!! Zresztą ostatnio nic mi się nie chcę. Najchętniej przespałabym całą zimę i obudziła się na nowo w wakacje, albo chociaż ciepłą wiosną :-)


sobota, 17 listopada 2012

        
         Znów zaczynam prowadzenie bloga. Jakoś tak mnie do tego ciągnie, serio, chociaż sama nie wiem czemu. Lubię widocznie wszystko zapisywać i mieć wgląd do moich emocji przetłumaczonych na język html'u i zapisanych czarno na białym. Widać przynajmniej wtedy jak targają mną różne stany, które są skrajnie dobre lub skrajnie złe. Ale nie o tym. 
          Wczoraj w zasadzie miły dzień. No w sumie jakby nie patrzeć to każdy piątek po 14 jest na swój sposób miły, bo nie muszę martwić się jutrem, nie muszę siedzieć nad książkami i kłaść się wcześnie spać. A później błogie sobotnie lenistwo, które uświadamia mi jak niezorganizowaną osobą jestem, nie potrafiąc zaplanować sobie dnia tak, by i wypocząć, i zajrzeć do książek :-) Mam nadzieję, że z biegiem miesięcy w tej szkole wszystko dojdzie do normy, ustatkuje się jakoś i będę miała czas zarówno na przyjemności jak i na naukę. Muszę w sobie coś zmienić. Potrzebuję jakiś zmian. Nie wiem jak bardzo diametralnych, ale na pewno chociaż jakiś malutkich, które coś ruszą. Które uświadomią mi, że wszystko nieustannie się zmienia (chociaż właściwe zdaję sobie doskonale z tego sprawę). 
          


     A dzisiaj pędzimy na rodzinną imprezkę. W sumie nie narzekam, przynajmniej się najem!